Blog

Jeśli prowadzisz hotel, sklep, pensjonat, restaurację, przyjmujesz klientów w siedzibie firmy, ten artykuł powinien Cię zainteresować.

Jednym z ważnych czynników dla powodzenia wspomnianych wcześniej biznesów jest lokalizacja obiektu. „Location, location, location” jak mówią Anglicy. Czasem jednak zostajemy skuszeni atrakcyjną ceną sprzedaży lokalu bądź niskim kosztem jego najmu i inwestujemy w nieruchomość, która może wpakować nas w niemałe kłopoty. Problem jest oczywiście mniej dotkliwy w przypadku najmu, ale też może doprowadzić do utraty płynności finansowej.

Jeśli planujesz otwarcie lub przeniesienie swojego biznesu do nowego miejsca poza oczywistymi informacjami takimi jak status prawny nieruchomości czy jej ogólny stan warto zwrócić uwagę jeszcze na kilka innych czynników.

Przede wszystkim zrób mini wywiad. Zapytaj właściciela nieruchomości kto i ile czasu wynajmował dany lokal. Jeśli z jakiegoś powodu taką informację ciężko będzie uzyskać, popytaj najemców sąsiednich budynków, okolicznych mieszkańców. Możesz się zdziwić jak wiele informacji Ci udzielą. Jeśli dowiesz się np., że w przeciągu ostatnich 5 lat były tam już 3 biznesy i każdy z nich upadł, a mieszkańcy nie wypowiadają się o nich pozytywnie, miałabym się na baczności. Tym bardziej jeśli okaże się, że np. 2 razy była tam już restauracja, a Ty chcesz założyć kolejną. Raczej nie zadziała to na Twoją korzyść. Bardzo możliwe, że nawet jeśli staniesz na rzęsach i będziesz sobie wypruwać żyły, klienci będą Twój przybytek omijać, a Ty będziesz się nocami zastanawiać, co robisz nie tak. Może się okazać, że robisz wszystko bardzo dobrze, tylko miejsce nie sprzyja tego typu biznesowi.

Rzecz ma się przeciwnie jeśli właściciel biznesu, który był tam kilka lat, zdecydował się przenieść, gdyż lokal z czasem okazał się za mały. Nie gwarantuje to 100% sukcesu akurat Twojemu przedsięwzięciu (wyjaśniam poniżej czy jest „dusza” budynku), ale na pewno warto brać to za pozytyw.

Należy też przyjrzeć się fizycznemu otoczeniu budynku. Jeśli okolica ma duży ruch uliczny, nigdy nie inwestuj w budynek na łuku lub na wprost skrzyżowania. Poniżej na fotografii przykład takiej lokalizacji – w ciągu ostatnich 10 lat budynek był opustoszały, popadł w ruinę, w ostatnich latach zainwestowano w jego odnowienie, pojawiło się kilku najemców, ale już po paru miesiącach rezygnowali, co można było zaobserwować po ciągle zmieniających się banerach reklamowych.

Kolejna rzecz to wygląd fizyczny budynku, a w szczególności wejścia. Jeśli jest obskurne i odstrasza, a Ty nie masz na start środków na inwestycję w chociażby kosmetyczne odświeżenie fasady, poszukaj czegoś innego.

Ostatnia sprawa, choć może nie do końca być miarodajna ponieważ zależna od Twojego samopoczucia, to Twoje wrażenie po wejściu do danego lokalu. Spróbuj się wyciszyć przed jego prezentacją i przyjdź na nią bez zbytniej ekscytacji, ale też bez negatywnego nastawienia. Postaraj się wprowadzić w stan wyciszenia. To pozwoli Ci nie tylko na trzeźwą ocenę stanu budynku, jego wad i zalet, ale również na wyczucie pierwszego wrażenia. Jeśli przebywając w danym obiekcie poczujesz), że wszystko zdaje się być w porządku (mam tu na myśli odczucie intuicyjne, a nie to wynikające z faktów), to też może być jakaś wskazówka.

Wspomniane wyżej cechy lokalizacji można zaobserwować samodzielnie, a ich analiza nie jest rzeczą trudną. Poza nimi istnieje jednak kombinacja energii unikalnych dla każdego budynku i zależna między innymi od daty jego powstania. To właśnie ta matryca pomaga określić jaką budynek ma „duszę” i czy będzie mu pasowała bardziej restauracja czy może salon kosmetyczny. Tym zajmuje się profesjonalna analiza w klasycznym feng shui.

Jeśli jednak nie chcecie korzystać z takiej analizy, to przekazane wskazówki powinny Wam pomóc ustrzec się przed podstawowymi błędami w wyborze nieruchomości na biznes z punktu widzenia feng shui.

Qi czyli co?  

Pojęcie Qi (wym. czi) to podstawa w metafizyce chińskiej. Qi tłumaczymy (z chińskiego) jako energia witalna, życiodajny oddech. Odpowiednikiem Qi (choć być może nie 100% z definicji) w innych kulturach są: „ki” w Japonii, „prana” w Indiach, „mana” na Hawajach i „siła życiowa” w świecie zachodnim. Jest to energia, która przenika wszystko na świecie, zarówno istoty żywe jak i rzeczy, jest w powietrzu, ale może mieć postać ciała stałego, to energia natury, nieba, gwiazd, planet, człowieka (chińska astrologia Ba zi), a także energia płynąca w budynkach (Feng Shui). Nie istnieje jeden i wyczerpujący opis. Może ono być życiodajną energią, czyli Sheng Qi, ale również negatywną, szkodliwą Sha Qi.  Podstawową zasadą dla Qi jest to, że jest niesione z wiatrem i gromadzone przez wodę – tym właśnie zajmuje się Feng Shui, które w dosłownym tłumaczeniu oznacza właśnie „wiatr i woda”.  

Qi Twojego ciała i duszy.  

Qi przepływa w ciele wzdłuż Meridianów, które są swoistymi kanałami doprowadzającymi tę życiodajną energię do wszystkich organów. Jest zaangażowane w każdy milimetr naszego ciała – układ krążenia, układ limfatyczny, układ nerwowy, mięśnie, kości. W zależności od tego, czy przepływ Qi jest swobodny czy zaburzony, mamy do czynienia ze zdrowiem lub chorobą. Chińczycy zajmują się również Qi ludzkiej duszy (astrologią zwaną 4 Filary Przeznaczenia lub Ba Zi). Jest to Qi, które noworodek zabiera ze sobą na całe życie w momencie pierwszego oddechu. Więcej na ten temat znajdziesz tutaj.  

Qi Ziemi.  

Widząc ziemię bogatą w roślinność i urodzajną możesz mieć pewność, że jest tam dobre Qi. Gleba sucha i jałowa sugeruje, że energia w otoczeniu jest słabej jakości. Tak samo jak Qi płynące wzdłuż Meridianów w naszym ciele, tak i dystrybucja Qi w Ziemi odbywa się specjalnymi ścieżkami (nazywane one są Żyłami lub Liniami Smoka). Jeśli Qi jest w dysharmonii, staje się niebezpieczne oraz szkodliwe i wtedy nazywamy je Sha Qi.

Qi w Twoim domu.  

Każdy dom posiada sobie tylko właściwy układ energii. Zależny on jest między innymi od lokalizacji domu względem stron świata. To, w jaki sposób energia będzie się zachowywać w domu, zależy np. od dostępu światła, architektury budynku oraz od form krajobrazu występujących na zewnątrz. Zadaniem doradcy feng shui jest stworzenie w domu takich warunków, by energie w każdym pomieszczeniu wspierały aktywność bądź wypoczynek jego mieszkańców.

Z korzystnym układem Feng Shui (np. dla położenia domu czy siedziby firmy) są związane 4 mityczne zwierzęta: Zielony Smok na wschodzie (w naszych warunkach tak naprawdę po lewej stronie domu), Biały Tygrys na zachodzie (po prawej stronie domu), Czerwony Feniks na południu (przed domem) i Czarny Żółw na północy (za domem). Te zwierzęta to nic innego jak pewne charakterystyczne cechy ukształtowania terenu. Dobrze, by dom miał z lewej strony większą i wyższą górę (Smok), z prawej nieco niższą i ogólnie mniejszą (Tygrys), z przodu powinna być pusta przestrzeń (tzw. Ming Tang), a tuż za nią niewielkie wzniesienie (Feniks), zaś z tyłu dom powinna ochraniać duża góra (zwana Czarnym Żółwiem). Ważne jest, aby formy te były przyjemne dla oka i w pewien sposób łagodne (np. góry pokryte roślinnością), a jeśli w pobliżu znajduje się strumyk lub rzeka, woda w nich powinna płynąć niezbyt gwałtownie i w sposób meandrujący (więc obecność np. wodospadu niekoniecznie będzie dobra dla mieszkańców pobliskiego domostwa), musi być również czysta. Jeśli w swoim otoczeniu nie znajdujesz takich form, możesz je do pewnego stopnia sam/a stworzyć – np. Twoim Czarnym Żółwiem może stać się wysoki, murowany płot, a Tygrysem zadbany skalniak, Smokiem zaś może być duży dom sąsiada. Jeśli zaś decydujesz się np. na wybudowanie oczka wodnego – musisz o nie dbać (oczywiście powinno też być usytuowane w dobrym miejscu, w przeciwnym wypadku zamiast pieniędzy, może przynieść nieszczęścia). Takie są zalecenia na ogólnym poziomie i nawiązują one do tzw. Szkoły Form.

Qi w takiej okolicy to zapowiedź dobrobytu, obfitości, bogactwa, sławy i szczęścia. Zbyt mocne wiatry mogą rozpraszać dobroczynne Qi, dlatego tak ważne jest miejsce, w którym energia może się zgromadzić (otoczenie gór i pagórków wraz z odpowiednią formą wodną).  

Na co mi to całe Qi?  

Z Qi można i należy pracować, by żyć zdrowo i harmonijnie. O ile energia otoczenia generalnie nie podlega naszej woli i działa niezależnie od naszych życzeń, o tyle nasze własne Qi możemy wspierać poprzez odpowiedni styl życia np. uprawiając Qigong, stosując dietę (np. wg kuchni Pięciu Przemian), ale również przez dyscyplinę, pracę nad charakterem, dokształcanie się, działania charytatywne. Qi naszego domu może sprawdzić doradca feng shui, na Qi w naszym ciele może wpływać np. akupunturzysta, wskazówki co do Qi naszej duszy może dać nam analiza daty urodzenia czyli chińska astrologia Ba Zi.  

Czy mogę poczuć Qi?

Sprawdzisz to sam/a za pomocą prostego ćwiczenia. Tak naprawdę każdy jest w stanie nauczyć się odczuwać Qi. Można to osiągnąć poprzez odpowiednie ćwiczenia. Ludzie mają różną wrażliwość na Qi, część osób będzie odczuwać energię intensywniej i będą potrzebować mniej czasu na wyćwiczenie tej umiejętności, inni muszą uwrażliwiać się nieco dłużej.

Oto jak wykonać podstawowe ćwiczenie na odkrycie Qi:

1. Usiądź wygodnie w spokojnym miejscu, gdzie nikt nie będzie Ci przeszkadzał. Jeśli chcesz, możesz to ćwiczenie wykonać na łonie natury.

2. Wycisz się, uspokój myśli – zamiast je analizować, pozwól im swobodnie przepływać. Uzyskasz w ten sposób pewnego rodzaju stan medytacji, który pomoże Ci w dostrojeniu się do kosmicznej energii w Tobie płynącej.

3. Potrzyj dłonie przez kilka sekund, następnie zamknij oczy.

4. Powoli zbliżaj i oddalaj wnętrza dłoni od siebie, tak jakbyś lekko ściskał/a niewielką piłkę. Odległość między nimi powinna być w granicach 15 - 50 cm. Jednocześnie wyobrażaj sobie Qi gromadzące się pomiędzy Twoimi rękami, aż doświadczysz niespodziewanego odczucia. Może to być mrowienie, wibrowanie lub wrażenie namagnesowania dłoni.

I jak poszło? Ja osobiście zawsze odczuwam pewien rodzaj magnetyzmu między dłońmi, „magnesy” się raz przyciągają, raz odpychają. Jestem ciekawa Twoich wrażeń. Możesz podzielić się nimi na moim Facebooku, na który serdecznie Cię zapraszam. Znajdziesz tam również wiele ciekawych postów niepublikowanych tutaj. Jeśli Ci się podobało, udostępnij artykuł, daj mi lajka, zostaw po sobie jakiś ślad (żebym miała motywację do kolejnych postów ;-)). Dobrego Qi!  

 


Jeśli chcesz zarezerwować konsultację, skontaktuj się ze mną celem ustalenia daty spotkania i sposobu płatności. Wpłaty możesz dokonać za pomocą tradycyjnego przelewu - numer konta oraz dane do wpłaty przesyłam w korespondencji mailowej. Na życzenie wystawiam również fakturę.

Orientacyjny cennik dla mieszkań i domów:

- powierzchnia do 60 m2 - 700 zł

- powierzchnia od 61 m2 - od 710 zł

- większe powierzchnie -  wycena indywidualna

 

Każdy budynek jest rozpatrywany indywidualnie, w związku z czym cena może ulec zmianie.

Orientacyjne ceny dotyczą 2 mieszkańców (za każdą dodatkową osobę 50 zł). Kwoty nie zawierają dojazdu do klienta.

JAKIE SĄ ETAPY KONSULTACJI?

Konsultacja feng shui  to trzy etapy:

1) pierwszym jest poznanie domu klienta i jego wyzwań (tu poznasz szczegóły),

2) drugi etap to moja praca z danymi, które przesyła klient,

3) trzeci etap to przekazanie pisemnej ekspertyzy.

CZEGO DOKŁADNIE MOŻESZ SIĘ SPODZIEWAĆ?

W tradycyjnym feng shui analiza opiera się na nałożeniu na plan domu pewnego rodzaju "matrycy energetycznej", dzięki której uzyskuję informacje niezbędne do wykonania raportu. Jednak nie jest to tzw. uproszczona siatka bagua z kącikami bogactwa, zdrowia, wiedzy itd. Następnie formułuję zalecenia dla Twojego domu oraz jego mieszkańców. Mogą one (ale nie muszą) dotyczyć np. zmiany ustawienia kluczowych mebli (łóżek, biurek), zmiany koloru ścian lub tylko zmiany koloru dodatków. Być może zasugeruję zakup jakichś określonych dekoracji, dostępnych w sklepach z wyposażeniem wnętrz. Nie musisz więc stosować żadnych chińskich ozdób, jeśli nie masz na to ochoty. Wszystko będzie nadal urządzone zgodnie z Twoim gustem. Jeśli okaże się, że w Twoim domu zdążyło nagromadzić się zbyt dużo zbędnych rzeczy, które tylko i wyłącznie Cię ograniczają, spróbujemy również uporać się z tym problemem. Będzie to dobre przygotowanie domu do zastosowania nadrzędnych zaleceń wynikających z analizy. Odgracanie domu możesz też przeprowadzić samodzielnie z pomocą tego artykułu.  Przede wszystkim jednak wyznaczę w Twoim domu strefy korzystne i niekorzystne, podam wskazówki w jaki sposób a także jak często powinno się z nich korzystać lub jakie pomieszczenia tam umieścić. Mogą też pojawić się sugestie dotyczące zagospodarowania terenu wokół domu.

JAKIE MOGĄ BYĆ EFEKTY KONSULTACJI?


W zależności od konkretnej sytuacji efekty mogą być szybkie (np. do tygodnia) lub wymagające więcej czasu. Zawsze jednak będą w dużej mierze uzależnione od Twoich działań. Jeśli zastosujesz tylko część wskazówek, zmiany mogą być mniej odczuwalne. Mówiąc zmiany, mam na myśli wszystko to, na co feng shui może wpłynąć: na ogólną harmonię w domu, na jakość snu i wypoczynku, na relacje międzyludzkie, na poprawienie samopoczucia, na poprawienie sytuacji materialnej. Jeśli w trakcie wprowadzania zmian, będziesz mieć chwile wahania i potrzebować mojej pomocy - to jeszcze przez 30 dni od daty otrzymania raportu możesz bez żadnych dodatkowych opłat kontaktować i konsultować się ze mną. Jeśli decyzja jest już podjęta - zapraszam do kontaktu.

Zbędne przedmioty, brud i kurz to niekorzystna energia, która może na co dzień skutecznie blokować Twoje działania.


Nie przedstawię sposobów na wycieranie kurzu, ale podpowiem jak rozprawić się z rzeczami, które będąc z pozoru niewinne mogą zaburzać harmonię w domu, a co za tym idzie również i w życiu. Jeśli jesteś „chomikiem”, a rzeczy wokół Ciebie cudownie się namnażają, jednocześnie coraz bardziej przytłaczając – czytaj dalej.

1) TO JA PRZYDAŚ

Na pewno świetnie się znacie. To jest ten plastikowy kawałek czegoś, który odpadł z czegoś innego, kiedy to wylądowało na podłodze, a Ty z poczucia winy/litości postanowiłaś to zachować, bo może się poskleja, może przyda się do czegoś innego lub jakaś Twoja inna wersja zastosowania. Po miesiącu szuflada wypełniona jest zbędnymi przedmiotami, a Ty przez 30 minut szukasz w niej tabletki na ból głowy, która też tam podobno jest. Największą rozterką kolekcjonera przydasiów jest fakt, że jeśli coś wyrzuci, to na pewno okaże się w przyszłości niezbędne. Ale to jest w 95% mit. Jeśli podczas kilku miesięcy (albo i lat?) spędzonych w szufladzie nie przydało się, to przez następnych kilka również nie, zważywszy, że w momencie, gdy tego potrzebujemy i tak nie pamiętamy, że istnieje. Wyrzuć i zapomnij, a ulga i spokojny umysł gwarantowany. Przekonasz się.

2) PREZENT „OD CIOCI”

Ciocia (lub ktokolwiek inny) w prezencie urodzinowym uraczyła Cię czymś, co niespecjalnie zachwyciło. Obecnie prezent dumnie pręży się na komodzie (mimo, że patrzenie na niego nie uwalnia u nikogo w domu endorfin), a Ciebie szlag trafia za każdym razem, kiedy trzeba go odkurzyć, albo leży w szafie głęboko na dnie, przykryty pudłami i pościelą oraz stertą do prasowania. Możesz mieć pewne opory przed pozbyciem się takiej rzeczy. Przecież ciocia dawała w dobrej wierze i może się poczuć urażona. A czy nie sądzisz, że trzymanie w domu przedmiotu, do którego nie pała się zbytnią sympatią i kojarzenie jej z „ciocią” w ogólnym rozrachunku jest dla kogokolwiek dobre? Patrzycie na obiekt, który najchętniej wysłalibyście na orbitę i w pewien sposób swoje negatywne odczucia przesyłacie do Bogu ducha winnej cioci. Daj ten prezent komuś, kto będzie się nim cieszył i komu się przyda. Zrób w swoim umyśle miejsce na coś lepszego. A jeśli darczyńca zapyta, co się stało z podarunkiem, powiedz, że się nim nacieszyłaś i że spodobał się komuś innemu, a nie miałaś serca odmówić. Teraz jest w dobrych rękach. To nie powinno jej urazić, zresztą…i tak nie zapyta.

3) "KIEDYŚ SCHUDNĘ"

O tym chyba nie muszę za dużo pisać. Większość z nas przeszła w życiu moment, kiedy coś po prostu stało się za małe. O ile, kiedy rzecz jest za duża nie ma bólu się z nią rozstać, bo symbolizuje coś, do czego nie chcemy wracać, to w przypadku rzeczy za małych jest wręcz przeciwnie. I tu zaczynają się schody. Naiwnie wierzymy, że jednak kiedyś wciśniemy się do tej sukienki sprzed lat, ale nic się już od jakiegoś czasu nie zmienia, a jej widok na wieszaku powoduje jedynie frustrację. Pozbądź się jej, po prostu. To wcale nie oznacza, że już nigdy nie schudniesz, ale jeśli teraz nie jest dobry moment, to nic na siłę. Za to kup sobie coś, co będzie leżało idealnie już teraz i w czym po prostu będziesz czuć się dobrze, szkoda czasu na to by przeszłość Cię stresowała.

4) PODRÓŻ SENTYMENTALNA CZYLI SOUVENIRY I DZIECIĘCE CZASY

Wyrzucić żal, bo to wspomnienia, wystawić na kominek głupio, bo nie pasuje do wnętrza. Dla mnie najważniejszymi i co więcej ekonomicznymi pod względem zajmowanej przestrzeni pamiątkami są i będą zawsze zdjęcia. Jeśli już koniecznie chcę, by coś więcej kojarzyło mi się z danym miejscem, to kupuję coś, czego będę mogła używać. Tu zwłaszcza do pań - pomyślcie np. o biżuterii, o jakimś ubraniu (nie musi krzyczeć „I love Kopenhagen”). Dla panów może to być jakiś lokalny trunek albo kubek z nazwą odwiedzonej miejscowości. Po prostu niech to nie będzie zwykły (często też niestety kiczowaty) zbieracz kurzu.

Do podróży sentymentalnej możemy też zaliczyć wszelkie pamiątki z dzieciństwa. Jeśli ciężko Ci pozbyć się swoich dziecięcych bibelotów, mam niezawodny sposób – zrób im zdjęcia przed rozstaniem się z nimi. Oszczędzisz sporo miejsca, a jednocześnie nie wymażesz z pamięci cennych dla Ciebie chwil.

Rada na koniec.

Dla ułatwienia i przyspieszenia całego procesu przygotuj i oznacz 3 wielkie worki– pierwszy na rzeczy do podarowania lub sprzedania, drugi na to, co należy wyrzucić i trzeci do którego będziesz wrzucać wszystko to, o czym nie masz możliwości lub chęci w danej chwili zadecydować. W ten sposób zostawiasz sobie pewną furtkę i cały proces jest mniej stresujący – pamiętaj jednak by przypadkiem w 3 worku nie wylądowała większość rzeczy i do dzieła! Trzymam kciuki!


 

Feng shui "bogactwa".

 

Wchodząc na ten post spodziewasz się znaleźć praktyczne porady pt. "gdzie umieścić fontannę, by przyniosła pieniądze". Oszczędzę Ci czasu. Jeśli chcesz, możesz już teraz przestać czytać, gdyż nie znajdziesz tutaj takiej informacji. Możesz wrócić do wujka Google, wpisać ponownie "feng shui bogactwa" i cieszyć się, bo przecież na 50 innych stronach napisali, że w kąciku bogactwa i powiedzieli w jakim pokoju go masz.

Tylko, że to są bzdury.

Gdyby nie były, ci którzy te "porady" pisali wszyscy byliby już posiadaczami Maybacha i domu w Malibu.

A jaka jest prawda na temat strefy bogactwa?

Jak całe życie – trochę bardziej skomplikowana ;-). Feng shui też nie jest proste. Strefy bagua (o krótych pisałam w tym miejscu są drogą na skróty, problem w tym, że to jest droga do nikąd. W domu może być tzw. strefa bogactwa (nazwa użyta potocznie), ale nie musi. I w niektórych domach faktycznie można postawić fontannę czy akwarium, by tę strefę zaktywizować, ale też nie zawsze można. Są przypadki kiedy może to zaszkodzić np. czyjemuś zdrowiu. A kiedy już fontannę prawidłowo postawimy, możemy liczyć na pozytywne rezultaty np. w postaci dodatkowej propozycji pracy lub podwyżki. Czyli oferty dzięki którym będzie szansa, by zwiększyć zarobki. Jednak nadal to my musimy z tych ofert skorzystać i zapracować, bo nawet najlepiej postawiona fontanna pieniędzy sama nie wyprodukuje. Niektórzy stawiając fontannę od razu liczą na cud i 6 w lotto, nie chcą zauważyć, że np. skontaktował się z nimi nowy klient.

Jeśli chcesz poeksperymentować na własnej skórze z podstawami prawdziwego feng shui polecam "Feng shui dla żółtodziobiów" (Joseph Yu, Elizabeth Moran, Val Biktashev). Z pomocą tej książki, między innymi, uda Ci się odkryć ten prawdziwy, właściwy tylko dla Twojego domu tzw. "kącik bogactwa" i być może otworzyć sobie drzwi do poprawy domowych finansów.

Pamiętaj jednak:

Zastosowanie wody w feng shui powinno być dobrze przemyślane. Skoro fontanna w dobrym miejscu spowoduje korzyści dla finansów, tak samo w złym miejscu może przynieść straty. Nieprawidłowe ustawienie może objawić się też np. problemami ze zdrowiem. Znam historię majętnych ludzi, którzy po wybudowaniu basenu prawie zbankrutowali. Tak naprawdę, gdyby nie feng shui nigdy nie można by było dojść do przyczyny nagłej zmiany sytuacji.

"Nie igraj z ogniem" mówią, a nikt jeszcze nie powiedział: "Nie igraj z wodą!". No to ja mówię. Zatem jeśli zdecydujesz się na samodzielne odkrywanie feng shui Twojego domu, to działaj ostrożnie i obserwuj co się dzieje. Ale jeśli nie chcesz robić z siebie królika doświadczalnego, zawsze możesz skorzystać z usług konsultanta.

Laura Rauer

Tworzenie analizy feng shui - krok po kroku.

Analiza jest przeprowadzana zdalnie. Do jej wykonania niezbędne są:


- dokładny adresu budynku

- daty urodzenia mieszkańców

- plan domu/mieszkania/biura

- fotografie analizowanego obiektu (domu lub biura) i tego, co znajduje się w jego najbliższym otoczeniu (dodatkowo pomocne mogą okazać się filmiki)

- informacja dotycząca czasu powstania budynku oraz jego remontów

Efektem końcowym będzie raport z przeprowadzonego audytu w postaci elektronicznej.

Wprowadzenie w domu poprawek może nie być łatwe i natychmiastowe, dlatego jeszcze przez 30 dni od otrzymania raportu, klient może się ze mną konsultować w jego sprawie.

W razie dodatkowych pytań lub wątpliwości, proszę o kontakt.

Czy wykorzystujesz swój „kierunek mocy”?

W zależności od roku w jakim się urodzisz oraz od tego czy jesteś kobietą czy mężczyzną, jest Ci przypisany pewien rodzaj osobistej energii Qi, zwanej Ming Gua. Od niej będzie zależało z jakimi osobami oraz z jakimi domami najlepiej się "dogadasz". Za jej pomocą również określisz swoje 4 szczęśliwe kierunki. Skierowanie biurka w jednym z nich pozwoli Ci na korzystanie z energii dostosowanej do Ciebie, a to oznacza, że zaczniesz skuteczniej pracować, rozwiązywać problemy, skupisz się, będziesz szybsza/y i w końcu przestaniesz odczuwać, że ciągle coś Ci przeszkadza. Może też być tak, że zaczniesz dostrzegać więcej możliwości rozwoju, a sprawy, które dotyczach stały w miejscu, zaczną nabierać tempa w dobrym kierunku. Spanie w dobrym kierunku zaś oznacza, że Twoja głowa podczas spania jest właśnie tak ustawiona. Zapewni Ci to stabilny, zdrowy sen, skończą się koszmary nocne i noce spędzone na patrzeniu w sufit. Krąży przekonanie, że powinniśmy spać z głową w kierunku północnym - nie jest to prawdą, każdy z nas będzie miał swój nalepszy kierunek do snu. Aby go znaleźć potrzebujemy Ming Gua czyli naszą osobistą liczbę.

Jak znaleźć swoje Ming Gua (osobiste Qi)?

Krok 1)

Dodaj wszystkie liczby z roku urodzenia*, aż do otrzymania jednej cyfry. Jeśli urodziłaś/łeś się w 1982 roku, wykonaj następujące obliczenie: 1+9+8+2= 10+10=20=2+0=2

*Jeśli urodziłaś/łeś się przed 4 lutego danego roku, do obliczeń wykorzystaj wcześniejszy rok.

Krok 2)

Jeśli jesteś kobietą - do otrzymanej cyfry dodaj „4”. W podanym przykładzie 2+4 = 6.

Jeśli jesteś mężczyzną - odejmij otrzymaną cyfrę od 11. Dla podanego przykładu: 11- 2. W tym wypadku Ming Gua to 9.

Uwaga! Jeśli otrzymałaś cyfrę 5, Twoim Ming Gua jest 8. Jeśli otrzymałeś cyfrę 5, Twoim Ming Gua jest 2.

 ming gua kierunki

 

Wszystkie wskazane kierunki, są dla Ciebie korzystne. Jeśli jednak wykorzystasz potencjał każdego z nich do odpowiednich działań, wtedy przyniesie Ci to, co najlepsze. W kolejnym poście opowiem, który z tych kierunków jest najkorzystniejszy dla pracy, a który dla wypoczynku. A Ty tymczasem sprawdź, czy Twoje biurko jest „podłączone” pod jedno z dobrych Qi ?

 

 

Jeśli nieustannie coś was „łapie” – przeziębienia, infekcje, problemy żołądkowe i te choroby wydają się nie mieć końca, to na pewno warto dać szansę tykwie butelkowej (Lagenaria siceraria), znanej też pod nazwą calabash (wym.kalabasz).

Cóż to jest?

Tykwa należy do rodziny dyniowatych czyli do tej samej co np. ogórek. Z punktu widzenia botaniki jest to owoc – bardzo niepozorny owoc kryjący w sobie niezwykłe właściwości. Jej nazwa pochodzi z greckiego słowa lagenos, które oznacza wazon lub karafkę.

Dlaczego jest niezwykła?

Ze względu na swoje specyficzne biopole oczyszcza nasze otoczenie z tzw. energii choroby. Bioenergoterapeuci oraz osoby, które są uwrażliwione na odczytywanie energii w otoczeniu jednoznacznie potwierdzają, że tykwa ma moc filtrowania niekorzystnego qi. Chińczycy bardzo chętnie używali jej jako karafki na wino czy inne płyny, a lekarze jako pojemnik pozwalający na zachowanie skuteczności medykamentów. W ostatni dzień roku chińscy rodzice mieli w zwyczaju zawieszać tykwę przy łóżku dziecka, by nie zachorowało na ospę. Chińczycy mają też amulety w kształcie tykwy, która również jest dla nich symbolem długowieczności. Być może jest to też związane z liczbą 8, która jest uważana za szczęśliwą, a którą tykwa swym kształtem przypomina.

Jak używać tykwy?

Aby nasza tykwa stała się sprzymierzeńcem w walce z chorobami, musi mieć postać wysuszoną. Tylko zdrewniały owoc możemy odpowiednio przygotować tak, by nie tylko służył jako intrygująca otoczenie ozdoba, ale również skuteczne remedium feng shui. Należy pamiętać o tym, że tykwa musi zostać „otwarta” – czyli po prostu wyciąć w jej górnej części otwór, którym będzie mogła „zasysać” złą energię. Jeśli komuś nie do końca odpowiada naturalny słomkowo- złocisty kolor tykwy, można ją pomalować na złoto lub na srebrno. W praktyce jednak nie spotkałam się z tym, żeby ktoś protestował i przemalowywał tykwę – jej naturalny kolor ma swój urok, który większość osób wydaje się przyjmować przychylnie. Calabash zalecam ustawić wszędzie tam gdzie przebywamy dłuższy czas lub/i wypoczywamy . Związane jest to z tym, że jeśli w danym miejscu pojawia się niekorzystna energia, ma ona czas się w nas „zgromadzić”, jeśli natomiast zabezpieczymy się calabash’em, on dzielnie przyjmie na siebie całe zło. Warto więc wygospodarować kawałek miejsca w sypialni (najlepiej w okolicy łóżka), obok ulubionego fotela, w który zatapiamy się po ciężkiej pracy, w pokoju dziecięcym albo też i zwłaszcza przy łóżku rekonwalescenta, by wspomóc proces zdrowienia.

Na koniec ciekawostka.

Okazuje się, że tykwa znana u nas głównie jako zdrewniały element dekoracyjny w formie np. lamp, równie dobrze nadaje się do jedzenia. Oto jeden z przepisów: http://veggieats.com/2013/04/16/heerekai-ridge-gourd-soup/, niestety nie był przeze mnie sprawdzony, ale jeśli macie dostęp do świeżych tykw, to może warto wypróbować ?

4 Filary Przeznaczenia czyli DNA duszy

 

Pierwszy oddech to wg Chińczyków moment w którym „pieczętujemy” swoje życie. Noworodek nabiera w płuca nie tylko powietrza ale też energię, która występuje w danym momencie w jego otoczeniu, zwaną energią qi. To jakie qi ze sobą zabierze, będzie determinowało do pewnego stopnia jego życie. Być może do tej pory spotkaliście się z ogólnym chińskim horoskopem, który bazuje jedynie na roku urodzenia. W gazetach można spotkać się z horoskopami dla 12 zwierząt chińskich: Węża, Konia, Kozy, Małpy, Koguta, Psa, Świni, Szczura, Bawołu, Tygrysa, Królika i Smoka. Są one jednak bardzo ogólne i zazwyczaj mało wnoszące do naszego życia.

Istnieje jednak dużo bardziej dokładny system, dzięki któremu na temat danej osoby można wyczytać mnóstwo konkretnych i przydatnych informacji. Ten system to 4 Filary Przeznaczenia w oryginale zwany Ba Zi (wym.pa tsi). Aby zrozumieć na czym on polega przeanalizujmy qi Pana Bazińskiego, który urodził się 6.11.1981 o godzinie 15:05 w Krakowie (godzina i miejsce urodzenia są równie ważne jak pozostałe informacje). Zaczynamy od roku: 1981 to rok Koguta (You). Listopad to miesiąc Psa (Xu), a 6 to dzień Szczura (Zi). Godzina 15:05 to „po chińsku” jest godzina Shen czyli Małpy. Po prostu jest to inny sposób zapisu daty urodzenia, w Ba Zi wygląda on następująco:

 Chinese Destiny Stars App P.Baziński

Wykres czytamy od prawej strony czyli od roku do godziny i składa się on z 4 kolumn (czyli 4 Filarów Przeznaczenia). Dolna część kolumny została przeze mnie omówiona już wcześniej, góra z kolei zawiera dodatkowe atrybuty czasowe, które związane są z tzw. 5 elementami: Wodą, Drzewem, Ogniem, Ziemią i Metalem. Tak naprawdę więc Pan Baziński urodził się w roku Metalowego Koguta oraz w dniu Ziemnego Szczura.

Co z niego wynika?

Tak przedstawiona data urodzenia, w odpowiedni sposób zinterpretowana, może być dla kogoś drogowskazem na całe życie. Informacje jakie możemy otrzymać dzięki analizie 4 Filarów Przeznaczenia to np.: jaki mamy charakter, nasze mocne i słabe strony, jaki rodzaj pracy byłby dla nas najodpowiedniejszy, jakie cele w życiu będą nas najbardziej motywować do działania, nad jakimi cechami charakteru powinniśmy popracować, by móc żyć pełniej, czy pracować samemu czy w grupie, kiedy założyć rodzinę, a kiedy skupić się na karierze. Osoba analizująca 4FP może również podpowiedzieć jakiego powinniśmy szukać partnera oraz na jakie aspekty zdrowotne bardziej zwracać uwagę. Do pewnego stopnia Ba Zi może również ostrzec przed możliwością zaistnienia niekorzystnej sytuacji finansowej, bądź innych wyzwań życiowych.

Możesz zapytać, po co komu taka analiza, skoro i tak wydarzy się to, co ma się wydarzyć?

Otóż nie. 4 Filary Przeznaczenia określają potencjał, inaczej możliwość zaistnienia pewnych zdarzeń. Podam skrajny przykład: z analizy wynika, że w danym roku jesteśmy bardziej podatni na urazy kręgosłupa – w takim razie chyba lepiej odłożyć ten skok na bungee na mniej ryzykowny termin? Być może dzięki takiej wiedzy przeżyjemy rok spokojnie i uratujemy się przed ciężkim wypadkiem. Z analizy wynika, że mamy świetne predyspozycje do bycia pisarzem, a tymczasem tkwimy za biurkiem w mało kreatywnej pracy – czy nie warto pomyśleć o tym, by w wolnych chwilach zacząć sobie coś stukać na klawiaturze i kto wie, być może za jakiś czas stać się poczytnym autorem lub zatrudnić się jako copywriter? Ba Zi może odkryć przed Tobą rzeczy, które pozwolą Ci pełniej korzystać z życia, może ostrzec Cię przed niekorzystnymi sytuacjami. Może stać się GPS-em w którym aksamitny głos nawigującego podpowe Ci najlepsze drogi.

Jeśli chcesz obliczyć swój wykres Ba Zi polecam Ci wspaniały, darmowy program do tworzenia wykresu 4 Filarów Przeznaczenia, stworzony przez moich nauczycieli i zarazem Mistrzów Feng Shui i Ba Zi: Josepha Yu oraz Ting Foon Chik. Miałam i mam niebywały zaszczyt współuczestniczyć w tworzeniu i ulepszaniu tej niezwykle przydatnej aplikacji. Możesz również ściągnąć ją ze sklepu google play na swój telefon/tablet.

 

Oto kolejny zestaw domów ze złym feng shui:

1. Dom przy torach kolejowych.

Nawet jeśli niektórzy twierdzą, że się przyzwyczaili i już im to nie przeszkadza, to i tak mieszkanie w takim domu może sprowadzić prędzej czy później kłopoty np. zdrowotne. Przejeżdżający pociąg to przede wszystkim niekorzystny hałas, wibracje ale również bardzo mocne uderzenie energii . Nikomu nie jest przyjemnie stać na peronie kiedy mija nas rozpędzony pociąg, co dopiero kiedy mija notorycznie. Podczas jazdy pociągiem zrób eksperyment i popatrz jak wyglądają domy, które są w pobliżu torów, gwarantuję Ci, że nie będą to piękne, zadbane wille.

2. Dom w szczerym polu.

Wyobraź sobie, że całą imprezę, na której jest mnóstwo obcych Ci ludzi chodzących dookoła Ciebie, musisz siedzieć na środku pokoju na taborecie. Jak się czujesz? No właśnie. A teraz dla odmiany wyobraź sobie, że podczas tej samej imprezy siedzisz sobie wygodnie w skórzanym fotelu z porządnym oparciem i podłokietnikami, a dodatkowo fotel ten jest ustawiony pod ścianą w taki sposób, że żadna z osób na imprezie nie chodzi za Twoimi plecami. I co, lepiej? Teraz już wiesz jak „czuje” się dom w szczerym polu. Czułbyś się tak samo. Gwarantowane.

3 . Dom w pobliżu cmentarza.

Pomijając fakt, że niektórych po prostu może „straszyć” (nawet jeśli to tylko urojenia), to powinniśmy się trzymać z daleka od cmentarzy, gdyż jest to miejsce, gdzie dominuje energia yin (co za dużo, to niezdrowo). Dodatkowo któż chciałby raz na tydzień oglądać kondukt żałobny pod oknami ? Stosowne miejsce wokół cmentarza zostaw na spacery dla zbłąkanych dusz, a miejsca na swój dom poszukaj gdzie indziej.

Jeśli Twoje dziecko nie chce się uczyć...

to niekoniecznie oznacza, że poszło do kolejki po lody wtedy, kiedy w innej rozdawali pilność. Przyczyna może być bardzo błaha – złe położenie biurka. W feng shui biurko jest jednym z najistotniejszych mebli, spędzamy przy nim sporą część naszego życia, dlatego warto wiedzieć jak je korzystnie ustawić.


palecNaczelna zasada - dziecko nigdy nie powinno siedzieć tyłem do drzwi. To utrudnia koncentrację i powoduje zbędną nerwowość. Drzwi za naszymi plecami powodują ciągłą chęć odwracania się i sprawdzania, co się dzieje. Mówiąc wprost – czujemy zagrożenie, chociaż niekoniecznie zdajemy sobie z tego sprawę.

palecDobrze by za plecami dziecka podczas nauki była ściana. Powiedzenie „mieć plecy” nie wzięło się znikąd, to nic innego jak mieć wsparcie. Zadbaj o nie.

palecNajlepsze położenie biurka to takie, z którego uczący się może bez problemu zobaczyć drzwi. Podświadome poczucie bezpieczeństwa pozwala utrzymać uwagę na nauce, a na nie na napięciu spowodowanym tym, że ktoś może, bez naszej wiedzy, wejść do pokoju.

palecWarto powalczyć o dostęp do naturalnego światła. Jeśli jest taka możliwość, to dla praworęcznego dziecka dobrze by okno było po lewej stronie, dla leworęcznego – po prawej.

palecSpróbuj nakłonić pociechę do robienia porządku. W chaosie gorzej się myśli, wbrew różnym, dziwnym teoriom.

palecZainwestuj w wygodne krzesło z podłokietnikami. Taki fotel jest stabilniejszy i powoduje, że chętniej się w nim siedzi. Daje nam poczucie pewnego rodzaju ochrony, a także pozwala odpocząć rękom.

I na koniec coś, co nie jest związane z feng shui, ale mnie osobiście pomagało przez wiele lat nauki:

palecWłącz muzykę. Ale nie jakąkolwiek, musi to być muzyka barokowa. Badania dowiodły, że jej rytm obniża ciśnienie krwi oraz spowalnia uderzenia serca. To wszystko sprzyja relaksowi i jednocześnie zapamiętywaniu. Oczywiście nie przesadzamy z głośnością i nie umuzykalniamy sąsiadów.

palecJeśli Twoja pociecha ma wyjątkowe problemy ze skupieniem się, popracujcie razem z mandalą. Możecie ją narysować wspólnie bądź wydrukować gotową z internetu. Jak pracować z mandalą? Przyjmijcie wygodną pozycję na krześle i umieśćcie mandalę (np. na ścianie) tak, by była na wysokości wzroku. Wpatrujcie się w jej środek przez minimum 5 minut. Możesz powiesić dwie mandale obok siebie i relaksować się wspólnie z dzieckiem. Taka medytacja bardzo pomaga w osiągnięciu stanu potrzebnego do efektywnej nauki, ale również w innych codziennych czynnościach.

Siatka Bagua to bzdura.

Siatka bagua została wymyślona przez bardzo kreatywnego pana tytułowanego Grandmaster Profesor Lin Yun głównie dla Amerykanów. I tak przez wiele lat (a nawet do tej pory) wielu tak zwanych "ekspertów" nakładało na plan domu siatkę bagua względem drzwi wejściowych i rozmieszczało odpowiednie kolory, wstążki, flety, smoki i inne cuda wianki w korespondujących obszarach siatki.

Od razu przyznam się bez bicia, że zanim poznałam tajniki klasycznego feng shui zdarzyło mi się uporządkować dom wg wzoru na siatce. Tak naprawdę w tamtym czasie tradycyjne feng shui nie było jeszcze zbyt dostępne i każdy, kto był zainteresowany tematem w jakiś sposób, otarł się o wersję zafałszowaną.

Lin Yun stworzył tzw. feng shui intuicyjne i zarazem kółko wzajemnej adoracji znane pod nazwą Sekta Czarnych Czapek. Nie będę tutaj przytaczała kolejnych kącików i ich rzekomego przeznaczenia głównie z tego względu, iż nie jest to prawdziwe, tradycyjne feng shui, a poza tym, w sieci jest mnóstwo artykułów na ten temat.

Założenie jest takie, jak w tradycyjnym feng shui, że odpowiedni obszar w domu jest odpowiedzialny za jakieś sfery życia. Ale na tym podobieństwa się kończą. Technika nakładania siatki bagua i twierdzenie, że każdy dom jest taki sam, to już pobożne życzenia twórcy teorii. Prostota tego systemu spowodowała, że bardzo szybko zyskał on grono wiernych fanów. Niestety jest jeden duży szkopuł.

To nie działa.

Ściślej mówiąc nie działa, jeśli nie wierzymy, że zadziała. Kiedy uwierzymy, to podług przysłowia „wiara przenosi góry”. Gdy się nam wiara załamie, to efekty pseudo feng shui również pójdą w diabły. Sam twórca tej teorii, być może na początku sądząc, że został oświecony, pod koniec życia przyznał, że jest to li tylko jego wymysł i niestety, co ważniejsze- nieskuteczny. Być może chciał dobrze, a nie wyszło. Chwała mu, za przyznanie się do błędu.

Na koniec jednak dodam, że nie ma tego złego …

Mimo całego nieporozumienia, sprzeczności i niejasności związanych z teoriami Sekty Czarnych Czapek (Black Hat Feng Shui) działania Lin Yun’a przyczyniły się mocno do spopularyzowania feng shui w świecie zachodnim. Dziś już wiele osób zainteresowanych tematem może dotrzeć do prawdziwych mistrzów, którzy szerzą jego wersję klasyczną- skomplikowaną, ale za to skuteczną.

10 domów od których lepiej trzymać się z daleka.

Istnieją takie domy, które już z racji swojego położenia nie będą ułatwiały nam życia. Pozornie może się wydawać, że dany dom (zwłaszcza jeśli jest nowy) jest atrakcyjny i jest ucieleśnieniem Twoich marzeń. Problemy, które potem mogą się w nim pojawić, niejednokrotnie mają swoje źródło w jego złym feng shui. W tym cyklu postów przedstawię Ci domy, od których lepiej trzymać się z daleka.

1. Dom z celującą w niego drogą.

Bo każdy mały Chińczyk wie, że nie kupuje się domu na literze T ;-) .

A już zupełnie poważnie - każde auto dojeżdżające do takiego skrzyżowania jest niczym niewidzialny taran forsujący narażoną ścianę domu. Pół biedy, jeśli jest tam mały ruch i jedynie droga dojazdowa do kilku posesji. Ale pamiętaj, że to jest tylko kompromis, a nie sytuacja idealna. Absolutnie nie rozważaj domu, gdzie takie skrzyżowanie jest ruchliwe. Popatrz na główne zdjęcie, mówi samo za siebie.

2. Dom na łuku.

Z czysto logicznego punktu widzenia mieszkając na łuku zawsze jesteśmy narażeni na sytuację, w której ktoś na nim brzydko mówiąc „nie wyrobi” i może wylądować u nas w kuchni na śniadaniu. Feng shui dodaje jeszcze do tego efekt mieszkania „na ostrzu noża”. Energia idąca po łuku „tnie” nam dom, oczywiście jeśli jest to miejsce, gdzie jest mały ruch to efekt nie będzie tak bardzo odczuwalny. Lepiej jednak unikać takiego usytuowania.

 

3.Dom zbyt blisko autostrady lub drogi szybkiego ruchu.

Spaliny, hałas, to wszystko jest oczywiste. Z punktu widzenia feng shui dochodzi jeszcze pojęcie energii yang, która będzie zbyt gwałtowna dla domu. Rozpędzone samochody, to właśnie energia yang. Taki dom nie zgromadzi odpowiednio dużo spokoju czyli energii yin potrzebnej do wypoczynku i regeneracji. Może się to odbić negatywnie zarówno na relacja międzyludzkich jak i na zdrowiu.

W kolejnych postach dowiesz się, jakie inne domy mogą uprzykrzyć mieszkańcom życie.

 

W tym poście postaram się zobrazować czym jest energia yin. Pamiętasz opowiadanie H.H. Andresena „Dziewczynka z zapałkami”?

Jeśli tak, to przypominasz sobie, że akcja toczy się w przeraźliwie mroźną noc sylwestrową. Zziębnięta dziewczynka usiłuje sprzedać zapałki, w końcu zdesperowana i na skraju wycieńczenia postanawia się nimi sama ogrzewać, ale jest już w takim stanie, że zaczyna majaczyć. W końcu umiera, ale autor nie pozostawia nam w pamięci jedynie obrazu wątłego ciała dziecka leżącego gdzieś między zaśnieżonymi domami. Na samym końcu okazuje się, że dziewczynka nagle zostaje opromieniona jakimś blaskiem, spotyka się ze swoją zmarłą, ukochaną babcią.

Do czego zmierzam: cała akcja opowiadania, to przytłaczająca dominacja yin – chłód, smutek, ciemność, bierność mijających dziewczynkę ludzi, słabość i wycofanie samej bohaterki. O ile pamiętasz symbol yin-yang (tak, ta czarno-biała kula) to zauważysz, że w białej części jest czarna kropka, a w czarnej części biała kropka. Już na pewno możesz sobie wyobrazić, który z tych kolorów jest kolorem yin.

Już?

Tak, no jasne, że czarny. Ale ten czarny ma białą kropkę, bo żadne yin nie istnieje bez odrobiny yang. I tak też dziewczynka miała zapałki. Te zapałki to było jej yang. One jednak były za słabe, by pokonać yin. Dziewczynka umiera i co się dzieje?

Jest taka zasada, że skrajne yin przechodzi w yang i vice versa. Śmierć małej to skrajne yin, a potem nagle ogarnia nas jasność bijąca od pojawiającej się babci i tak oto na miejsce wkracza yang. Nie zrozum mnie źle. Yin to nie jest coś złego lub dobrego samo w sobie. Yin musi istnieć tak samo jak yang, by zachować równowagę. Dopóki harmonijne współgrają, to wszystko jest dobrze.

A o yang opowiem następnym razem.

Stwierdzenie, że feng shui nie działa można porównać ze zdaniem „grawitacja nie działa”. Różnica polega tylko na tym, że skutki działania grawitacji większość z nas poznała już w wieku dziecięcym, kiedy to boleśnie spotkaliśmy się z gruntem spadając np. z drzewa. Z kolei zasad feng shui nikt nam nie demonstrował.

Chińczycy od zawsze skrzętnie chronili swoją wiedzę przed innymi narodami. Na szczęście dla reszty świata tendencja ta się już od jakiegoś czasu zmienia i dzięki kilku Wielkim Mistrzom Feng Shui możemy tę dziedzinę zacząć poważnie zgłębiać, aby móc polepszyć swoje życie.

Feng shui działa, ale bynajmniej nie za sprawą magicznych obiektów. Ono po prostu istnieje obok nas, tak jak Słońce, jak dom sąsiada. Co więcej, może być złe i może być dobre. Czasem może być tak złe, że nie da się wiele zrobić, by poprawić sytuację, a czasem tak dobre, że prawie nic nie trzeba zmieniać. Feng shui jest efektem nie do końca jeszcze zbadanych wpływów kosmosu na Ziemię i samej Ziemi na człowieka. Starożytni Chińczycy zajmujący się feng shui nie byli żadnymi szamanami, nie odprawiali rytuałów nad zupą ze szczurzych ogonów. Byli za to niezwykle wykształconymi astronomami i to z ich wnikliwej obserwacji nieba i natury wynikają odkryte zasady feng shui. Niestety wiele z nich nie zachowało się do dziś a te, które się ostały, były spisywane pod postacią metafor, poezji lub szyfru tak, by przeciętnemu człowiekowi nie mogły do niczego posłużyć. To, co nadal większość ludzi uznaje za feng shui, jest przeważnie jego wersją zafałszowaną.

Najczęściej to właśnie stosowanie niewłaściwych zasad może skutkować brakiem jakichkolwiek efektów, stąd pojawienie się sceptycyzmu. Jednak prawdziwe feng shui broni się samo porzez swoje rezultaty. Gdyby tak nie było, to największe banki (np. HSBC, Citibank) i koncerny świata (np. Coca-cola,Virgin Airlines, sieć hoteli Hilton)  nie korzystałyby dyskretnie z ekspertyz feng shui.

 

Laura Rauer

Konsultant feng shui nie lata na miotle. A co więcej?

  • Nie jest wróżką, nie powie Ci jak masz na imię, dopóki się nie przedstawisz.
  • Nie jest związany poprzez feng shui z żadną konkretną wiarą ani tym bardziej sektą. Konsultant może być katolikiem, żydem, buddystą czy nawet wierzyć w potwora spaghetti.
  • Nie powinien być akwizytorem chińskich produktów folklorystycznych i nie powinien Ci też wmawiać, że złoty smok, który właśnie dzisiaj u niego jest w promocji (a promocja kończy się o 14:00), uratuje Ci życie.
  • Nie jest też kimś, kto został „oświecony” podczas tajemniczych rytuałów plemiennych.
  • Doradcą feng shui nie zostaje się po przeczytaniu jednej książki (ani nawet dwóch). Wynika to z tego, że najcenniejsza wiedza przekazywana jest najczęściej ustnie podczas kursów i wykładów. Problem z literaturą (na polskim i nie tylko polskim rynku)jest też taki, że poza nielicznymi wyjątkami, można jedynie znaleźć pozycje traktujące o pseudo feng shui.
  • Jeśli osoba, do której zwrócisz się z prośbą o wykonanie analizy feng shui, nie będzie potrzebowała planu Twojego domu, to wiedz, że coś jest nie tak i radziłabym uciekać, gdzie pieprz rośnie.
  • Jeśli rzekomy przychodzi z solą, szałwią czy oregano i… ma zamiar odczyniać „rytuały”, to wiedz, że jest to prawdopodobnie przedstawiciel tzw. feng shui intuicyjnego. Ono działa, dopóki w to wierzysz.

Prawdziwe feng shui działa, mimo, że w nie nie wierzysz. I to jest w tym najpiękniejsze.

 

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Czy znasz prawdziwe zasady feng shui? 

 

Jeśli słysząc feng shui Twoje myśli pędzą w kierunku trójnożnej żaby, magicznych monet, klapy sedesu doprowadzającej do bankructwa czy też przerażających skosów, to wiedz, że nic nie wiesz.

Ale to nie Twoja wina.

Taka forma feng shui została prawdopodobnie celowo spopularyzowana na zachodzie i podchwycona przez media. Chińczycy zaś uważali, że nasz świat nie jest gotowy na prawdziwą wiedzę, więc na pocieszenie dali nam McFengshui. Niektórzy nazywają to feng shui intuicyjnym i w takim nurcie naucza tzw. Szkoła Czarnych Czapek (Black Hat Sect), ale efekty ich działań nie są trwałe. Można powiedzieć, że jest to feng shui dla zabieganej pani domu. W myśl ich teorii mieszkanie powinniśmy podzielić na 8 sektorów (słynna siatka Ba Gua): kariera, dzieci, bogactwo, wiedza, związki, rodzina, podróże, zdrowie.Ta wersja zakłada, że każdy dom jest taki sam i wystarczy odpowiednio zaznaczyć wspomniane wyżej obszary i już mamy przegląd wszystkich stref życia w poszczególnych pokojach.

Czyż to nie jest pięknie w swej prostocie?
Niestety w tym wypadku pięknie i proste nie równa się prawdziwe.
Feng shui, w swojej tradycyjnej formie, bierze pod uwagę mnóstwo dodatkowych czynników. Ważne jest nie tylko, co mamy w domu, ale również to, co widzimy za oknem. Co więcej, każdy dom ma swoją unikalną „datę urodzenia” i to wg niej oceniamy jego dobre i złe strony, starając się te złe zneutralizować, a dobre wzmocnić. Nie można „uleczyć” każdego domu przykładając do niego ten sam schemat. To tak jakby każdemu pacjentowi (bez względu na jego chorobę) lekarz przepisywał te same medykamenty. Czysty absurd, prawda?


Mam nadzieję, że ten krótki post otworzy Ci drogę do prawdziwej wiedzy o feng shui, a jeśli chcesz dowiadywać się więcej, zapraszam do śledzenia mojego bloga.

Nie możesz spać? A czy Twoje łóżko jest na pewno w dobrym miejscu?

Jeśli źle śpisz, to może pora przyjrzeć się temu jak i gdzie śpisz. Sprawdź, czy nie popełniasz jednego z poniższych błędów i popraw jakość swojego snu.

1) Nie śpij pod oknem.

A jeśli już musisz, to staraj się, by to okno było otwarte tylko wtedy, gdy tam nie leżysz. Najlepiej zawieś na stałe zaciemniającą grubą kotarę, im grubsza tym lepsza.

2) Absolutnym zakazem jest spanie na linii drzwi- okno.

Z takiego miejsca uciekaj. Energia, która tam się pojawia, jest zbyt intensywna dla wypoczynku. To jak spanie w przeciągu.

3) Postaw łóżko tak, by zawsze bez wysiłku i konieczności odwracania się, widzieć drzwi.

Zapewni Ci to poczucie bezpieczeństwa i większy komfort podczas snu.

4) Niech za Twoją głową będzie ściana, unikaj pustej przestrzeni.

Głowa nie będzie miała ochrony i możesz czuć się niestabilnie. Brak ściany można prowizorycznie rozwiązać dużym zagłówkiem, ale to tylko półśrodek.

5) Zadbaj o to, by nad Tobą podczas snu nic nie wisiało.

Zdarzyło mi się już widzieć sypialnię, w której właściciele mieli nad głowami rząd wiszących szafek wypchanych gratami. Zgadnijcie czy dobrze spali? Po prostu zgroza!

6) Koniecznie wyrzuć z sypialni telewizor.

Po pierwsze emituje szkodliwe pole elektromagnetyczne, po drugie zbyt pobudza energię tam, gdzie powinien być spokój, stąd prosta droga do bezsenności.

7) Rośliny, jak wiadomo, w nocy zabierają tlen i z tego powodu powinno się ich unikać w sypialni.

Ale być może nie wiesz, że istnieją pewne gatunki, które w nocy tlen produkują! Do takich należą: aloes, orchidea, sansewieria, skrzydłokwiat, drzewko szczęścia, storczyk. Z puntu widzenia feng shui najbezpieczniejszy będzie grubosz – czyli drzewko szczęścia, ponieważ ma delikatne okrągłe listki.

8) Postaraj się utrzymywać w sypialni ład.

Nie gromadź setek przedmiotów koło swojego miejsca wypoczynku. Wszystko, co tam będziesz trzymać, może powodować, że myśląc nad tym, co już zostało zrobione i jest jeszcze do zrobienia, nie będziesz mógł zasnąć.

9) Śpij w ciemnym pomieszczeniu i kładź się przed godziną 24.

Jak wiadomo, światło pobudza mózg do działania, więc ten zamiast udać się na spoczynek, będzie Cię bombardował myślami. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, gorąco zachęcam do przeczytania tego świetnego artykułu. Podczas ciemności pomieszczenie wypełnia się energią yin – to ta, która koi, ochrania i pozwala na odpoczynek.

10. Jeśli łapiesz się na tym, że co wieczór analizujesz, co musisz zrobić i o czym pamiętać następnego dnia - miej w pogotowiu kartkę i długopis, spisz wszystko i idź spać ze spokojną głową.

I dobrej nocy! :-)

Podziel się






Zobacz również