Jeśli nieustannie coś was „łapie” – przeziębienia, infekcje, problemy żołądkowe i te choroby wydają się nie mieć końca, to na pewno warto dać szansę tykwie butelkowej (Lagenaria siceraria), znanej też pod nazwą calabash (wym.kalabasz).

Cóż to jest?

Tykwa należy do rodziny dyniowatych czyli do tej samej co np. ogórek. Z punktu widzenia botaniki jest to owoc – bardzo niepozorny owoc kryjący w sobie niezwykłe właściwości. Jej nazwa pochodzi z greckiego słowa lagenos, które oznacza wazon lub karafkę.

Dlaczego jest niezwykła?

Ze względu na swoje specyficzne biopole oczyszcza nasze otoczenie z tzw. energii choroby. Bioenergoterapeuci oraz osoby, które są uwrażliwione na odczytywanie energii w otoczeniu jednoznacznie potwierdzają, że tykwa ma moc filtrowania niekorzystnego qi. Chińczycy bardzo chętnie używali jej jako karafki na wino czy inne płyny, a lekarze jako pojemnik pozwalający na zachowanie skuteczności medykamentów. W ostatni dzień roku chińscy rodzice mieli w zwyczaju zawieszać tykwę przy łóżku dziecka, by nie zachorowało na ospę. Chińczycy mają też amulety w kształcie tykwy, która również jest dla nich symbolem długowieczności. Być może jest to też związane z liczbą 8, która jest uważana za szczęśliwą, a którą tykwa swym kształtem przypomina.

Jak używać tykwy?

Aby nasza tykwa stała się sprzymierzeńcem w walce z chorobami, musi mieć postać wysuszoną. Tylko zdrewniały owoc możemy odpowiednio przygotować tak, by nie tylko służył jako intrygująca otoczenie ozdoba, ale również skuteczne remedium feng shui. Należy pamiętać o tym, że tykwa musi zostać „otwarta” – czyli po prostu wyciąć w jej górnej części otwór, którym będzie mogła „zasysać” złą energię. Jeśli komuś nie do końca odpowiada naturalny słomkowo- złocisty kolor tykwy, można ją pomalować na złoto lub na srebrno. W praktyce jednak nie spotkałam się z tym, żeby ktoś protestował i przemalowywał tykwę – jej naturalny kolor ma swój urok, który większość osób wydaje się przyjmować przychylnie. Calabash zalecam ustawić wszędzie tam gdzie przebywamy dłuższy czas lub/i wypoczywamy . Związane jest to z tym, że jeśli w danym miejscu pojawia się niekorzystna energia, ma ona czas się w nas „zgromadzić”, jeśli natomiast zabezpieczymy się calabash’em, on dzielnie przyjmie na siebie całe zło. Warto więc wygospodarować kawałek miejsca w sypialni (najlepiej w okolicy łóżka), obok ulubionego fotela, w który zatapiamy się po ciężkiej pracy, w pokoju dziecięcym albo też i zwłaszcza przy łóżku rekonwalescenta, by wspomóc proces zdrowienia.

Na koniec ciekawostka.

Okazuje się, że tykwa znana u nas głównie jako zdrewniały element dekoracyjny w formie np. lamp, równie dobrze nadaje się do jedzenia. Oto jeden z przepisów: http://veggieats.com/2013/04/16/heerekai-ridge-gourd-soup/, niestety nie był przeze mnie sprawdzony, ale jeśli macie dostęp do świeżych tykw, to może warto wypróbować ?

Podziel się






Zobacz również