Opowieść o Yin, czyli "Dziewczynka z zapałkami".


 

W tym poście postaram się zobrazować czym jest energia yin. Pamiętasz opowiadanie H.H. Andresena „Dziewczynka z zapałkami”?

Jeśli tak, to przypominasz sobie, że akcja toczy się w przeraźliwie mroźną noc sylwestrową. Zziębnięta dziewczynka usiłuje sprzedać zapałki, w końcu zdesperowana i na skraju wycieńczenia postanawia się nimi sama ogrzewać, ale jest już w takim stanie, że zaczyna majaczyć. W końcu umiera, ale autor nie pozostawia nam w pamięci jedynie obrazu wątłego ciała dziecka leżącego gdzieś między zaśnieżonymi domami. Na samym końcu okazuje się, że dziewczynka nagle zostaje opromieniona jakimś blaskiem, spotyka się ze swoją zmarłą, ukochaną babcią.

Do czego zmierzam: cała akcja opowiadania, to przytłaczająca dominacja yin – chłód, smutek, ciemność, bierność mijających dziewczynkę ludzi, słabość i wycofanie samej bohaterki. O ile pamiętasz symbol yin-yang (tak, ta czarno-biała kula) to zauważysz, że w białej części jest czarna kropka, a w czarnej części biała kropka. Już na pewno możesz sobie wyobrazić, który z tych kolorów jest kolorem yin.

Już?

Tak, no jasne, że czarny. Ale ten czarny ma białą kropkę, bo żadne yin nie istnieje bez odrobiny yang. I tak też dziewczynka miała zapałki. Te zapałki to było jej yang. One jednak były za słabe, by pokonać yin. Dziewczynka umiera i co się dzieje?

Jest taka zasada, że skrajne yin przechodzi w yang i vice versa. Śmierć małej to skrajne yin, a potem nagle ogarnia nas jasność bijąca od pojawiającej się babci i tak oto na miejsce wkracza yang. Nie zrozum mnie źle. Yin to nie jest coś złego lub dobrego samo w sobie. Yin musi istnieć tak samo jak yang, by zachować równowagę. Dopóki harmonijne współgrają, to wszystko jest dobrze.

A o yang opowiem następnym razem.

Podziel się






Zobacz również